Secy za Wałem czekają na kolarzy [coffee ride]

Mapa Coffee Ride właśnie wzbogaciła się o nową, ciekawą miejscówkę – Secy za Wałem.

Zacznijmy od plusów:

+ Wspaniała lokalizacja, tuż obok Wisły w zachodniej części Puszczy Kampinoskiej, rzut beretem od jednego z ładniejszych kolarskich asfaltów na zachód od Warszawy, który na Stravie ochrzczono „Gassami Północy” (po szczegóły odsyłam do trasy opisanej na blogu pt. Pełna Kampinoska). Fajnie, że coś tu powstało, bo dotychczas było to gastronomiczne pustkowie. Obiekt położony jest pośród rozległych nadwiślańskich łąk na terenie przed wojną zasiedlonym przez tzw. Olendrów. Pamiątką po nich są wciąż widoczne w krajobrazie domostwa położone na niewielkich wzgórkach (tak, aby nie zalewały ich fale wezbraniowe Wisły) – zresztą, owa knajpa na takim właśnie pagórku leży! Do tego otoczona jest rozłożystymi drzewami dającymi przyjemny cień. Klimat, jak się patrzy!

+ Menu jest krótkie, ale bardzo ciekawe i oryginalne, nieograniczone do obowiązkowego w Polsce schabowego i kiełby z gryla. Uświadczymy zarówno coś słodkiego, jak i wytrawnego. Jest kawa, jest lemoniada. Ja akurat – jak zwykle – postawiłem na asortyment słodki i się nie zawiodłem. Widać, że pieką tam osoby, które się na tym znają.

Co do minusów, to

– mówiąc dyplomatycznie – lokal musi się jeszcze organizacyjnie otrzaskać. Pech chciał, że trafiłem tam na godziny szczytu. Z racji na piękną pogodę, chciałem usiąść na dworze, tam jednak przygotowano tylko mocno ograniczoną liczbę miejsc (których dla mnie zabrakło). To o tyle dziwne, że teren obiektu jest całkiem spory i aż się prosi, by porozstawiać na trawce liczne leżaczki. Musiałem się zatem zadowolić miejscem w środku, a to wyglądało jak naprędce zorganizowane zaplecze z krzątającą się jak w ukropie obsługą.

– Efektem wspomnianych godzin szczytu było też wyparowanie z menu sporej cześci pozycji oraz długi czas oczekiwania (ale, żeby być fair, obsługa całkiem słusznie ostrzega o tym przed złożeniem zamówienia). Krótko mówiąc, jeśli jakiś kolarz chce zrobić tu szybki pit stop na kawę i ciacho, może być rozczarowany.

Niech jednak te plusy nie przesłonią Wam minusów! Lokal rokuje bardzo dobrze i trzymam kciuki za jego rozwój. Mam gorącą nadzieję, że po rychłym organizacyjnym otrzaskaniu będzie silnym magnesem na mazowieckich kolarzy!

PS. Na razie obiekt czynny tylko od piątku do niedzieli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *