Przepaść, truskawki i zabytki, czyli perełki Ziemi Płońskiej

Puste drogi, ładne widoki, unikatowe zabytki, a nawet kilka hopek, a wszystko to całkiem niedaleko od Warszawy. Aż dziw, że tereny te są wśród stołecznych kolarzy wciąż tak mało popularne. Zapraszam z rowerem szosowym na Ziemię Płońską!

A wycieczkę zaczynamy od rejonów, gdzie szosowców na pęczki, czyli od twierdzy Modlin. Ze stolicy dojedziemy tu przynajmniej na trzy sposoby:

  1. Przez Łomianki i Czosnów ul. Rolniczą i dalej mostami przez Wisłę i Narew
  2. Śladem Ronda Babka, czyli z Białołęki przez Jabłonnę DW 630
  3. A dla leni… pociągiem do stacji Modlin

Pierwsza atrakcja czeka nas już na początku, a mianowicie wspomniana twierdza Modlin. Strategiczne położenie w widłach Narwi i Wisły sprawiło, że umocnienia budowano tu już w średniowieczu. Obiekty, które będziemy mijać, pochodzą jednak ze znacznie późniejszych czasów – najstarsze wznoszono z rozkazów samego Napoleona. Wśród atrakcji warto wymienić chociażby ponoć najdłuższy budynek w Europie (2,2 km) czy Wieżę Tatarską, skąd roztacza się cudny widok na ujście Narwi.

Twierdza Modlin to generalnie temat na solidną całodzienną pieszą wycieczkę, my tymczasem mamy jeszcze nieco kilometrów do zrobienia! Niestety, bezpośrednio na naszej trasie widoki nie są tu oszałamiające, bo teren jest już nieco zapuszczony. A szkoda. Tym bardziej, że od lat pojawiają się pomysły, by to wyjątkowe miejsce w jakiś spektakularny sposób zagospodarować. Na przeszkodzie tradycyjnie stają jednak pieniądze oraz… konserwator zabytków.

Opuszczając Modlin, przejedziemy nad trasą S7. Tu warto wytężyć wzrok, bo przy dobrej widoczności da się stąd dostrzec stołeczne drapacze chmur!

Kawałek dalej czeka nas konkretna hopka, która wprowadzi nas do kolejnej mazowieckiej perełki, czyli Zakroczymia. Swego czasu był tu jeden z najważniejszych grodów w regionie, w tym kluczowa przeprawa przez Wisłę. Do dziś po tej świetności pozostał jedynie opustoszały rynek oraz dwa zabytkowe kościoły, z których najstarszy pochodzi z XV wieku.

Zakroczym opuszczamy ruchliwą drogą 62 na Płock – ale pojedziemy nią tylko chwilę. Gdy ją opuścimy, wjeżdżamy na obiecaną Ziemię Płońską. Rejon położony jest wysoczyźnie morenowej, co ma dla nas trzy zasadnicze konsekwencje. Po pierwsze, jak na Mazowsze nieco tu buja. Po drugie, dzięki żyznym glebom teren ten jest niemal całkowicie użytkowany rolniczo. A specjalnością regionu są… truskawki! Dlatego koniecznie trzeba tu zajrzeć na przełomie maja i czerwca, gdy roznosi się tu cudownie słodki zapach tego owocu. Po trzecie, być może waszą uwagę zwróci sporo polnych kamieni (a konkretnie głazów narzutowych zostawionych tu przez lądolód). Swego czasu stanowił on ważny materiał budowlany, o czym się przekonamy za parę kilometrów.

Po drodze uwagę przykuje zapewne drogowskaz na Złotopolice – od razu jednak wyjaśniam, że z pierwszą polską telenowelą miejscowość ta nie ma nic wspólnego (serial ponoć był kręcony gdzieś pod Piasecznem). Z kolei za wsią Kamienica (stanowiącą dogodny punkt aprowizacji) po lewej zobaczymy zagajniczek. Ale to nie byle jaki zagajniczek, tylko rezerwat Noskowo. Znawcy przyrody zachwycają się jego bogactwem przyrodniczym, nazywając go nawet Puszczą Białowieską w pigułce (zainteresowanych odsyłam do artykułu). 

Docierając do wioski Strzembowo, zwolnijmy nieco. Nie tylko ze względu na fatalny asfalt, ale także, by dostrzec kolejną zabytkową perełkę – zespół pałacowy. Jeszcze kilka lat temu był on obdrapaną ruiną, jednak gdy trafił w prywatne ręce pewnego małżeństwa, odzyskał dawny blask. Szkoda tylko, że ta piękna posiadłość otoczona jest mało urodziwym betonowym płotem, zza którego niewiele widać.

fot. Wikipedia/Olga83

Ale główną atrakcją tej wycieczki będzie Czerwińsk nad Wisłą. Zjeździwszy na dwóch kółkach niemal całe Mazowsze, uważam, że to najpiękniejsze miasteczko w województwie (co ciekawe, prawa miejskie odzyskało całkiem niedawno, bo w 2020 roku). Naszą uwagę przykuje tu przede wszystkim romański kościół z XII wieku zbudowany z czerwonych głazów narzutowych (stąd nazwa miejscowości). Uroku dopełniają drewniane domki przycupnięte nad brzegiem Wisły. Co ciekawe, to właśnie w tym miejscu w 1410 r. król Władysław Jagiełło przekraczał po moście łyżwowym Królową Polskich Rzek w drodze na Grunwald. Miasteczko to opuścimy zresztą ulicą Grunwaldzką – ponoć właśnie tym traktem wojska Jagiełły kierowały się na spotkanie z krzyżakami.

Kolejny urokliwy przystanek to Wyszogród. Z Czerwińska najkrócej dojechać tam krajówką na Płock. Jeśli jednak macie ochotę nabić jeszcze nieco kilometrów i podziwiać bezkresne truskawkowe pola, polecam objazd jak na mapie poniżej.

Wyszogród – podobnie jak Czerwińsk czy Zakroczym – to kolejne miasteczko, które w średniowieczu było jednym z ważniejszych mazowieckich grodów. Dziś po tej świetności ostał się jedynie skromny rynek i Góra Zamkowa, na której – jak wskazuje nazwa – wieki temu stał zamek. Bodaj najciekawszy jest tu jednak imponujący widok na Wisłę – zasługa tego, że miasto zlokalizowano na stromej, 40-metrowej skarpie, ponoć stanowiącej największą przepaść na Mazowszu! Aż dziw, że nie powstała tu jeszcze jakaś klimatyczna knajpka, która przyciągałaby tłumy weekendowych turystów.

Kolejne dwie ciekawostki o Wyszogrodzie. Po pierwsze, jeszcze przed wojną miasto zamieszkiwała całkiem spora społeczność żydowska. Pozostałością po niej są ruiny kirkutu, które znajdują się we wschodniej części miejscowości, przy ul. Pokoju. Po drugie, jeszcze do 1999 roku znajdował się tu najdłuższy drewniany most w Europie. Nie był to jednak dla nas powód do dumy, a raczej wstydu, bo niemal każdej zimy przeprawa była zamykana z uwagi na możliwość zniszczenia jej przez napór kry. Jeszcze do 2013 r. fragment mostu służył jako platforma widokowa i ona została jednak w końcu rozebrana.

My Wisłę przekroczymy mostem oddanym do użytku w roku 1999. Co ciekawe, przez kilkanaście lat stanowił najdłuższą przeprawę w Polsce. Po jego pokonaniu opuszczamy Ziemię Płońską. Do stolicy możemy wrócić na wiele różnych sposobów – inspiracji niech dostarczy wam wpis o Pełnej Kampinoskiej. Jeśli natomiast ktoś chce wracać koleją, najbliższa stacja znajduje się w Sochaczewie.

Wujek dobra rada:

  • Ruch na drogach jest generalnie mały. Wyjątek stanowi DK 62, ale jak na krajówkę ruch jest tu znośny, a nawierzchnia cudna.
  • Skoro o nawierzchni mowa – jakość dróg jest różna, choć generalnie dobra. Największe mózgotrzepy uświadczymy przed pałacem w Strzembowie.
  • Okazji do zaopatrzenia nie ma nadmiernie dużo. Sklepy znajdziemy chociażby w Modlinie, Kamienicy, Czerwińsku i Wyszogrodzie. Nie uświadczymy natomiast stacji benzynowej, tak bardzo przydatnej w niehandlowe niedziele. Tę napotkamy, wracając do stolicy, jeśli z Wyszogrodu będziemy się kierować do Sochaczewa drogą wojewódzką nr 705.

2 myśli na “Przepaść, truskawki i zabytki, czyli perełki Ziemi Płońskiej”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *