Lekko zmarnowana szansa, czyli rowerem przez nowy most i POW

Akurat pod choinkę kierowcy dostali kilkukilometrowy odcinek południowej obwodnicy Warszawy wraz z nowym mostem przez Wisłę. Czy rowerzyści mają tam czego szukać?

W dużym skrócie: nie jest źle, choć mogło być lepiej. Z jednej strony powinniśmy się cieszyć, że wzdłuż tego odcinka w ogóle pomyślano o infrastrukturze rowerowej. Z drugiej strony, podobnie jak przy wielu innych inwestycjach drogowych, nie sposób nie odnieść wrażenia, że w pierwszej kolejności projektowano drogę ekspresową, a resztę wciśnięto na odwal się, byle się zmieściło. Bez wątpienia okoliczne ścieżki rowerowe dało się pomyśleć znacznie lepiej i to bez większego wpływu na budżet inwestycji. Ale po kolei…

Nowy odcinek południowej obwodnicy Warszawy pokonałem w noworoczny weekend w kierunku wschodnim. Przypomnę, że na razie otwarto odcinek od Przyczółkowej przez nowym most (zwany niezbyt oryginalnie, choć mało kontrowersyjnie Południowym), przez węzły „Wał Miedzeszyński” i „Patriotów” do „Lubelska” (skrzyżowanie z trasą S17 na Lublin).

Początkowy odcinek całkiem OK – zwykła asfaltowa ścieżka, choć na pierwszy rzut oka wydaje się dość wąska, mogłaby też biec bardziej prosto. Na plus zaliczyć należy opcję zjazdu po kładce na Wał Zawadowski. Na samym moście dziwi brak oddzielenia pieszych od rowerzystów, ale piechurów tu jak na lekarstwo, więc nie stanowią problemu. Gdybym spotkał złotą rybkę z dojściami w GDDKiA, z pewnością poprosiłbym też o gładziutki asfalt zamiast nierównego betonu. No, ale jakoś idzie jechać… Poza tym widoki na Królową Polskich Rzek rekompensują te drobne niedogodności.

Dojeżdżam do Wału Miedzeszyńskiego. Tu kolejny plus, bo wybudowano kładki z podjazdem nad tą ruchliwą drogą i to po obu stronach POW. Dalej kończy się ścieżka rowerowa i zaczyna gładka, mało ruchliwa serwisówka, która następnie znów zmienia się w kameralną ścieżkę wciśniętą między las a ekrany dźwiękochłonne.

Tak docieram do węzła „Patriotów”, gdzie czeka na mnie tor przeszkód. Żeby przejechać przez Patriotów i linię kolejową, trzeba wykonać sporo ciasnych akrobacji, no ale wszystko cały czas po ścieżce rowerowej.

Dalej trzymamy się ulicy Drozdowej i wjeżdżamy do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. I tu niestety czeka nas najmniej przyjemna niespodzianka, a mianowicie… koniec asfaltu. Droga gruntowa zaczyna się tam, gdzie POW wjeżdża na estakadę. Przez chwilę miałem nadzieję, że to tylko sytuacja tymczasowa, a wkrótce powstanie tu gładka ścieżka rowerowa lub serwisówka. Niestety, rzeczniczka warszawskiego oddziału GDDKiA nie pozostawia złudzeń. Otóż z uwagi na ochronę okolicznej przyrody nie jest tu planowany żaden asfalt. Wielka szkoda, bo wtedy trasa ta byłaby dla kolarzy świetną wylotówką na wschód. A tak trzeba objeżdżać przez Wesołą bądź Józefów lub tłuc się po gruncie.

Podsumowując, nowa trasa jest z pewnością fajną opcją dla kolarzy z południowej części Warszawy, którzy zamiast tłuc do twardego rzygu – jak zwykle – słynne Gassy, mogą sobie zrobić pętlę biegnącą również po drugiej stronie Wisły. Kręte i wąskie ścieżki raczej dyskwalifikują jednak tę infrastrukturę do łapania KOM-ów (choć takowe już założono). No i najbardziej żal tego urwanego asfaltu… Ale może miejscowy samorząd wyjdzie jednak z inicjatywą wytyczenia tamtędy sensownej ścieżki? W razie co, mogę zbierać podpisy!

1 myśl na “Lekko zmarnowana szansa, czyli rowerem przez nowy most i POW”

  1. Bardzo dziękuję za zachętę/informację, wypróbowałem.

    Mam taki propozal, że gdyby dostarczono mi szczotkę szerokości tego przejazdu, chętnie przełomotałbym z 3-4 x całość, strasznie zaprószone jest takimi ziarenkami, chyba z malowania. (Zresztą pomalowanie na czerwono pasa dla piechoty jest lekko egzotyczne.) No ale dobrze, że jest, tego się trzymajmy. Nawierzchnia wkurza, ale inaczej niż na Siekierkowskim – tam bywa dziurawo, jest naprawiane i znów bywa dziurawo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *